Witam serdecznie
... czyli o co chodzi ?
Trafiłeś na witrynę, człowieka który ma problemy z samookreśleniem … ;-)
Znajdziesz tutaj garść tekstów powstałych w czasach różnych a i w okresie wielce niedawnym (może wczoraj? ), są to wiersze, teksty piosenek i inne, nazwijmy to „literackie” wyczyny. Niektóre z tekstów „dorobiły” się muzyki.
Kolejną moją pasją jest fotografia. Przyrodzony brak krytycyzmu wobec swoich prac, nie pozwala mi oceniać własnych pstryków. Zwykle gdy biorę sprzęt do ręki … powstaje coś w stylu reportażu, jednak na tej witrynie postarałem się pozbierać swoje fotki tematycznie … jeśli pragniesz zobaczyć nieco więcej i w ujęciach tematycznych zapraszam na albumu picasaweb.
Na co dzień, znów od pewnego czasu, zajmuję się tworzeniem wszystkiego co można uruchomić online. Strony WWW, portale, prezentacje online, systemy zarządzania, wortale …nie ma problemu … potrzebujesz? Pisz lub dzwoń … im większe wyzwanie tym lepiej.
Miłej lektury, oglądania i słuchania …
Sim69 – Robert Węgrzyn
Marek Andrzejewski - nowa płyta
nareszcie :-)
Mój stary przyjaciel wreszcie wydał nową płytę. Mam ją już w ręku i naprawdę warto posłuchać. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że lubią takie klimaty, kawałek promujący płytę:
Jeśłi ktoś by chaił zagłosować na Marka na LP 3 to niech kliknie http://lp3.polskieradio.pl/utwor/artykul11423,3834.aspx
Sony czy Samsung
Samrtfony w codziennym życiu
Trochę z własnego wyboru a trochę z przypadku, problem tej rywalizacji nagle zaczął mnie dotyczyć osobiście. Prawie rok temu stałem się użytkownikiem Sony Ericsson Xperia Arc a służbowo Samsung Galaxy S. Na pierwszy rzut oka, Samsung wygrał. Lepszy wyświetlacz (przynajmniej „na oko”), dłuższy czas pracy baterii (co przy tych „telewizorach” zaczyna być bardzo istotne). Choć Xperia też miała swoje zalety.
Najpierw było kilka rzeczy pozytywnie mnie zaskoczyło. Galaxy wypracował przewagę, co najmniej jednego okrążenia. Pomysł z umieszczeniem na belce podręcznej podstawowych przełączników okazał się bardzo użyteczny. Jestem z tych, co obstawiają Google. Kalendarz, zadania, maile, kontakty i resztę trzymam on-line. Zmiana telefonu nie jest problemem. Wystarczy, że maszyna ma na pokładzie Androida i w ciągu paru minut mam wszystko jak w poprzednim telefonie. Tak Sony jak i Samsung w kilka chwil skonfigurowały kontakty i całą resztę. Jakie było moje zdziwienie, gdy Samsung pomieszał fotki w kontaktach. Koreański złoczyńca stracił wypracowaną przewagę.
Po zainstalowaniu kilku dodatkowych aplikacji, okazało się, że Galaxy jednak znów jest górą. Sony ze swoją mizerną pamięcią podręczną zaczął się przycinać. Jednak Samsung chyba mu pozazdrościł, bo zrobił to dwa dni później. Może gdybym nie kładł ich obok siebie to stałoby się to później? Potem już było tylko gorzej. Sony regularnie odmawiał współpracy, gdy ktoś dzwonił. Upierał się, że nie pozwoli odebrać rozmowy tak mniej więcej co 5-6 raz. Samasung nie chcąc być gorszy zaczął gubić kartę pamięci. Zaczynał skanować multimedia i … ogłaszał, że mu karta zginęła … a potem proponował jej formatowanie.
Następnym podstępem Xperii okazała się budzik. Zdarzyło mu się nie zadzwonić. Najpierw pomyślałem, że miło z jego strony, że pozwala swemu Panu się wyspać jednak tym razem chodziło o to by zdążyć na spotkanie. Krótki test wykazał, że gdy Sony jest wygaszony, to budzik „nie odpala”, za to z wielką werwą zaczyna swoje wrzaski tuż po odblokowaniu. Kto pomyślał, że Samsung znów się dogadał z Sonym ten wygrywa lutownicę. W ciągu paru dni, okazało się, że budzik Samsunga też lubi zastrajkować. Co było robić? Kupiłem za rogiem tradycyjny model zegara z budzikiem i od tej pory już nie mam problemu. No chyba, że na wyjazdach.
Ta rywalizacja trwa już prawie rok i nie ma końca. Mógłbym długo opowiadać i wyciągać wpadki jednego i drugiego modelu. I nie myślcie sobie, ze jestem wrogiem „smyrofonów”. Wręcz przeciwnie, uważam że są pożyteczne i ułatwiają życie, szczególnie takiemu fanatykowi technologii jak ja.
Długo zastanawiał się, który z moich telefonów zasługuje na to by zakupić jego następcę. Właściwie wynik wciąż oscylował wokół remisu aż do momentu, gdy znów wróciłem do mojego byłego mieszania. Musicie wiedzieć, że sprytni budowlańcy jakoś tak postawili blok w którym mieszkam, że mimo położenia niemal w centrum Warszawy, zasięg wewnątrz mieszkania jest właściwie żaden. I tu się okazało, kto jest górą. Przecież poza wszystkimi bajerami, najważniejsze w tym wszystkim jest aby móc się dodzwonić do ludzi i aby ludzie mogli się dodzwonić do mnie. Samsung „polubił” tylko jedno miejsce w całym mieszkaniu, jakieś metr od okna i chodzi tam jak burza. Jednak w trakcie rozmowy muszę stać jak słup soli i każde poruszenie grozi zerwaniem połączenia. Xperia, mimo tego, że nadal bywa z Galaxy w bliskich kontaktach, ma zasięg w całym mieszkaniu. Powinienem nadmienić, że obie maszyny są w tej samej sieci.
Od tego czasu, Xperia dogoniła Samsunga w tym długodystansowym wyścigu. Poza wszystkimi bajerami, to oba modele są w pierwszej kolejności telefonami. Jestem w stanie przeżyć chwilowy brak dostępu do poczty czy też podstępny budzik, jednak gdy nie mogę zadzwonić, wszystkie te cuda technologii odchodzą na dalszy plan. Nie myślcie, że to był koniec rywalizacji. Przewaga nie trwała długo. Będąc na służbowym wyjeździe, gdzieś na końcu świata (przynajmniej telekomunikacyjnego) zauważyłem kolejną przypadłość Xperii. Samsung tracił zasięg wcześniej, jednak gdy tylko „złapał” sieć z werwą podrywał się do roboty, zwykle zasypując mnie paczką esemsów o nieodebranych połączeniach. Sony jednak okazała się bardziej leniwy. Gdy udało mu się kilka razy zgubić zasięg, dochodził do wniosku, że szkoda się wysilać i nawet gdy zasięg już był, jego chęć do współpracy była nikła. Prosił o PIN, szukał ponownie sieci, proponował zmianę sieci itd.
Wyścig wciąż trwa. Na dziś Sony ma lekką przewagę w obrębie mojego mieszkania, ale kto wie co przyniesie dzień jutrzejszy?
Pozdrawiam wszystkich z kiepskim zasięgiem …
Śwatło
Tam czekasz
A, C+,G,Am
Bezimienne noce i dni,
W zabawie w upadły świat,
Jeszcze niosę spod powiek sny,
Choć już obrazu Twego brak.
Módl się i pracuj, mówią nam,
Chociaż odwrócił się od nas Pan,
Gonią minuty, godziny i dni,
Gubię marzenia, gubię sny.
Ref.
F,Am
A gdzieś tam czekasz Ty,
A gdzieś tam czekasz Ty,
A gdzieś tam … to nie my.
W słuchawce czasem tulę Twój głos,
Gdy opowiadasz garści swych trosk,
Na chwilę znowu staje czas,
I nie chcę kończyć tego dnia.
Wciąż zbyt daleko do siebie nam,
A może to tylko zwykły strach,
Tak trudno porzucić własny świat,
By na marzenia wymienić czas.
Muzykotersi.pl - strona dla głuchych
czyli jak zepsuć dobry pomysł
Od pewnego czasu Polskie Radio jako patronat medialny reklamuje witrynę internetową www.muzykotersi.pl. Ma to być alternatywna strona dla tych młody ludzi, którym przejadła się współczesna muzyka rozrywkowa. Pomysł całkiem dobry. Jednak jak zwykle w naszym kraju znów trafiamy na prowizorkę. Nie będę się czepiał szaty graficznej bo o gustach się nie dyskutuje ale jedno uderzyło mnie na tzw. „dzień dobry” … niedziałające linki do materiałów video i kawałków muzycznych. Jestem w stanie zrozumieć, że witryna jest w fazie budowy, w wersji beta, jednak gdy rusza się z kampanią reklamową to co jest podstawą tej witryny powinno działać.
Muzykotersi są przykładem jak wyglądają projekty rządowe w porównaniu z projektami komercyjnymi. Można by się z tym pogodzić, że państwowe (rządowe) jest nieco gorsze bo nie ma pieniędzy na produkcję ale to nie tak. Za projekt muzykotersi.pl zapłacono zapewne tak samo jak za każdy inny projekt komercyjny. Zapewne odbyło się przetargi itp. i jak to w przetargach, wygrała najniższa cena czyli jakość także najniższa. Jeśli nawet nie było to robione przez przetarg a usiedli do tego „informatycy” zacnych państwowych instytucji to ciekawe czy jeszcze tam pracują. W realiach firm komercyjnych taka wpadka wiązałaby się z zerwaniem kontraktu i wypłatą odszkodowania.
Takich baboli jak ta witryny jest mnóstwo. Jestem w stanie zrozumieć, gdy szkoła z ograniczonym budżetem, siłami swych uczniów i nauczycieli próbuje stworzyć swoją witrynę. Ma prawo być trochę gorsza od projektów komercyjnych, choć biorąc pod uwagę wielość rozwiązań informatycznych dostępnych za darmo (jumla, php-nuke itd.), można niewielkim nakładem stworzyć profesjonalny serwis. Aby nie być gołosłownym kilka przykładów bezkosztowych projektów: http://www.sp110.info/, http://sp124.nazwa.pl/wordpress/, http://www.sp-tyczyn.szkoly.itl.pl/, http://www.pssp.szkolnastrona.pl/ ) które wyglądają może nieco bardziej ubogo, choć nie zawsze ale przynajmniej wszystko działa i jest aktualizowane. I tak mógłbym podawać linki bez końca. Adresów tych nie wybierałem a jedynie zaglądnąłem do dr Google.
Jak młodzi ludzie mają szanować Państwo, podchodzić poważnie do tego co mówią politycy, dorośli itd. Skoro pod szczytnymi ideami kryją się buble za grube pieniądze. Muzykotersi to przykład jak za nasze pieniądze, w imię szczytnych idei zniechęca się ludzi do państwa, muzyki, sztuki i jakiejkolwiek aktywności.
Dla jasności i porządku postarałem się wycenić stronę muzykotersi.pl. Koszt produkcji w zależności od tego czy trafi się na firmę, która bierze pieniądze za pracę czy za image, powinien się zmieścić w widełkach od 8 000 zł do 30 000 zł. Znając realia zamówień publicznych i brak poszanowania dla pieniędzy w instytucjach państwowych wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby to badziewie kosztowało nawet 200-300 tyś zł.

Cały BLOG




